Gregory Porter: Liquid Spirit Wersja na winylu 2LP w standardowe wydanie. Ta konkretna edycja została wydana w Europa w wydawnictwie Blue Note we współpracy z Universal Music Classics & Jazz France dnia 10. września 2014.
Od czasu Kurta Ellinga nie było w jazzie wokalisty, który rozpoczął swoją karierę tak błyskotliwie jak Gregory Porter. Dzięki "Water" (2010) i "Be Good" (2012), jego dwóm pierwszym albumom dla niezależnej wytwórni Motéma Music, Porter natychmiast stał się jednym z najlepszych współczesnych wokalistów jazzowych. Potwierdzają to dwie nominacje do nagrody Grammy, które otrzymał za te albumy. Teraz prezentuje swój niecierpliwie oczekiwany trzeci solowy album, "Liquid Spirit", wydany przez wytwórnię Blue Note. Prezes Blue Note Don Was zachęcał wokalistę do pozostania wiernym swojej unikalnej wizji artystycznej w nowej wytwórni. "Zdecydowanie uważam się za wokalistę jazzowego, ale nie mniej kocham bluesa, czarny południowy soul i gospel" - definiuje siebie Porter. "Te elementy zawsze znajdują drogę do mojej muzyki. I zawsze zauważałem je również w jazzie". Na "Liquid Spirit" wokalista ponownie oparł się na muzykach, którzy tworzyli trzon jego zespołu na poprzednich dwóch albumach: pianiście Chipie Crawfordzie, który jest również dyrektorem muzycznym, perkusiście Emanuelu Harrold, basiście Aaronie Jamesie, saksofoniście altowym Yosuke Sato i saksofoniście tenorowym Tivonie Pennicott. W niektórych utworach Porter powiększył zespół o trębacza Curtisa Taylora i organistę Glenna Patschę. Wśród starych przyjaciół wokalisty znaleźli się także producent Brian Bacchus oraz aranżer i współproducent Kamau Kenyatta. "Nie powiedziałem sobie: 'Ok, jestem teraz w Blue Note Records i będę próbował brzmieć jak Freddie Hubbard'" - wyjaśnia Porter. Nie miałem konkretnego planu na ten album". Chciał, aby album brzmiał tak organicznie, jak to tylko możliwe. I był przekonany, że osiągnie ten cel z zespołem, który pracował razem od lat, a nie z zespołem złożonym z gwiazd. Porter ma jeden z najbardziej przekonujących i uduchowionych głosów barytonowych naszych czasów. Potrafi przekazać emocje i ducha każdej piosenki bez uciekania się do teatralnych sztuczek. Krytyk Nate Chinen napisał w New York Times: "Gregory Porter ma większość tego, czego oczekujesz od wokalisty jazzowego, a może kilka rzeczy, o których nawet nie wiedziałeś, że chcesz". Również kolega Portera, Kurt Elling, nie szczędzi pochwał: "Jestem bardzo spokojny o karierę Gregory'ego Portera. Brzmi świetnie i ma naprawdę świetną koncepcję. Jestem zachwycony, że się rozwija i że zyskuje uznanie i możliwości rozwinięcia swoich kreatywnych skrzydeł". Jazzowa diva Dee Dee Bridgewater pochwaliła Portera w magazynie JazzTimes: "Dawno nie mieliśmy takiego wokalisty. Jest niesamowitym autorem piosenek. Po prostu opowiada wspaniałe historie". I ma rację. Porter ma naprawdę niesamowity dar do pisania szczerych piosenek opartych na osobistych doświadczeniach z intymną i emocjonalną bezpośredniością. Co więcej, jego chwytliwe melodie są natychmiast wciągające. Na "Liquid Spirit" Porter porusza podobne tematy, co na swoim debiutanckim albumie "Water": piosenki dotyczą romantycznych wzlotów i upadków, jego dzieciństwa i społeczno-politycznych obserwacji. Ponadto interpretuje trzy klasyki w swój niepowtarzalny sposób: hit Motown "The 'In Crowd" Dobie Graya, "Lonesome Lover" Abbey Lincoln i Maxa Roacha oraz jazzowy standard "I Fall In Love Too Easily" Jule Styne i Sammy'ego Cahna. "Staram się zawrzeć na każdym albumie coś od ludzi, którzy wywarli na mnie głęboki wpływ. "Lonesome Lover" to moja deklaracja miłości do Abbey Lincoln" - wyjawia Porter. Gregory Porter urodził się w 1971 roku w Bakersfield w południowej Kalifornii, gdzie został wprowadzony w muzykę gospel we wczesnym wieku dzięki swojej matce, która służyła w kościele. Innym ważnym czynnikiem wpływającym na jego rozwój muzyczny była obszerna kolekcja nagrań Nat King Cole'a. Pomimo zamiłowania do muzyki, Gregory, wyposażony w stypendium piłkarskie na San Diego State University, początkowo chciał kontynuować karierę sportową. Jednak kontuzja barku przedwcześnie zakończyła te plany. I tak Porter - pod skrzydłami swojego mentora Kamau Kenyatty - zaczął w pełni skupiać się na muzyce. Kiedy Kenyatta wyprodukował w 1998 roku album flecisty Huberta Laws'a "Remembers The Unforgettable Nat King Cole" w Los Angeles, zaprosił Portera, zagorzałego fana Nat King Cole'a, do studia. Laws przypadkowo usłyszał go tam śpiewającego klasyk Charliego Chaplina "Smile" i był tak podekscytowany, że spontanicznie poprosił go o dołączenie do sesji nagraniowej. Innym szczęśliwym zbiegiem okoliczności było to, że siostra Huberta Law, Eloise, również zatrzymała się w tym czasie w studiu i zobaczyła Portera w akcji. Wkrótce potem piosenkarz przyjął rolę w nowym musicalu It Ain't Nothin' But The Blues i zarekomendował producenta Gregory Porterdo głównej roli męskiej. Po premierze na Broadwayu New York Times opisał nieznanego wówczas Portera jako "śpiewającą siłę". Spektakl był nominowany do czterech nagród Tony i trzech nagród Drama Desk w tym samym roku. Jednak pierwszy album Gregory'ego Portera "Water", który został natychmiast nominowany do nagrody Grammy, musiał czekać dobre dziesięć lat. Jego drugi album "Be Good", również nominowany do Grammy, był jeszcze bardziej imponujący w 2012 roku. "Porter łączy jazz i soul lepiej niż ktokolwiek z jego współczesnych", powiedział amerykański magazyn Soul Tracks, uznając "Be Good" za potencjalnie najlepszy album roku w styczniu. Chociaż Porter dzielił scenę lub był w studiu nagraniowym z takimi gwiazdami jak Van Morrison, Wynton Marsalis, Herbie Hancock, Dianne Reeves, Nicola Conte i David Murray, nie stracił swojej pozycji. "Nie byłem jeszcze w stanie przetworzyć tego wszystkiego" - przyznaje. "Zwłaszcza, że pracowałem z takimi muzycznymi ikonami jak Wynton i Herbie. Powitali mnie z otwartymi ramionami. Nie spodziewałbym się tego w najśmielszych snach dwa lata temu". Wraz z wydaniem "Liquid Spirit", Gregory Porter powinien być na najlepszej drodze do nowej kariery.
Album sięga do gatunku Jazz i Soul-Jazz. 180g Vinyl.